2 lutego 2017

1461 dni.

Dziś mija czwarty rok mojego wspaniałego związku <3
Mówi się, że czwarty rok jest najtrudniejszy. W naszym wypadku trafiło na najcięższy okres studiów, dlatego nie było łatwo, ale jakoś daliśmy radę. Czy coś się zmieniło przez ten rok? Mamy trochę mniej czasu dla siebie nawzajem, dlatego też jeszcze bardziej musimy się starać, czasami się na siebie wściekamy, ale nie potrafimy się długo gniewać, jesteśmy może trochę bardziej dojrzali, otwarci, nadal troszczymy się o siebie w zdrowiu i chorobie, cieszymy się wspólną codziennością i wiemy, że zawsze możemy na siebie liczyć. Dziękuję Ci za kolejny niesamowity rok :*

5 stycznia 2017

Witaj 2017!

Baaardzo dawno mnie tu nie było, ale wreszcie się zebrałam i postanowiłam podsumować miniony rok 2016. To był dość trudny rok, nie tylko dla mnie. Straciłam kilka osób, które przyczyniły się w mniejszym lub większym stopniu do tego, jak wygląda teraz moje życie, moje wartości, moje relacje z innymi. Był to rok pełen ciężkiej pracy nie tylko na studiach, ale również trudnej walki ze swoimi słabościami oraz ciągłych starań, żeby w związku na odległość mimo wszystko było coraz lepiej. Czy się udało? Chyba mogę powiedzieć, że tak, chociaż ze słabościami nie da się wygrać raz na zawsze...

W 2017 nie zamierzam spełniać wielkich postanowień, nie przejdę od razu na dietę, tylko spróbuje zmieniać nawyki. Nie będę się katować na siłowni, żeby schudnąć 10kg do wakacji, bo siłownia stała się dla mnie przyjemnym oderwaniem od całej reszty świata, a efekty pewnie kiedyś też się pojawią. Nie będę zbyt wiele planowała, bo wiem, że moje plany są nic nie warte, ponieważ rzeczywistość zazwyczaj bywa inna. Zero planów = zero rozczarowań. To moje motto na ten rok. Witaj 2017!

21 sierpnia 2016

gdziekolwiek są, dobrze im jest, bo są z nami, choć w innej postaci.

Nie myślałam, że po takiej przerwie moj kolejny wpis będzie w takim nastroju...
Dziś nad ranem zginęło w wypadku troje moich znajomych ze szkoły, w tym najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Już dawno nie mieliśmy ze sobą kontaktu, ale właściwie nie mam z nim niemiłych wspomnień. Spędziliśmy ze sobą większość swojego życia i w dużej mierze to dzięki niemu jestem taka, jaka jestem. Będę tęsknić, ale mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś w niebie...

30 maja 2016

20!

Dziś skończyła się druga dekada mojego życia. To trochę smutne, ale z tak wspaniałymi ludźmi, którzy mnie otaczają, nawet dorosłość nie jest nudna, ani straszna. Dziękuję za wszystkie życzenia, za piwko i same miłe chwile tego dnia :)


2 maja 2016

Wyjątkowy człowiek.

Dziś pożegnamy kogoś, kto czytał zawzięcie tego bloga i zawsze czekał na nowe wpisy.
Wspaniałego Dziadka, który witał wszystkich słowami "cześć brygada!", który zawsze miał dla nas cukierka w kieszeni, albo jabłka suszone nazywane przez Niego "gumą". Jadąc rowerem oznajmiał swoją obecność charakterystycznym dźwiękiem dzwonka, a kiedy byłam mała woził mnie na ramie. Z Maćkiem chodził łapać pasikoniki. Zawsze przychodził do nas na Teleexpress kiedy babcia szła do kościoła. Matematyka chyba była po babci Jego drugą miłością, ciągle prowadził jakieś statystyki, obliczał dni, godziny i sekundy naszego życia, wszystko musiało być równo odliczone i wyznaczone co do centymetra. Czytał bardzo dużo książek, a "Konopielka" już zawsze będzie mi się z Nim kojarzyła i obiecuję, że wreszcie przeczytam ją do końca. Umiał połączyć milion czynności w jednym momencie, komputer, telewizor, książka i kolacja to nie było dla Niego wyzwanie. Często się wzruszał i nie bał się pokazywać łez, był dla mnie wzorem męskiej wrażliwości. Dzielnie znosił wszystkie cierpienia, choroby i ból. Ciągle mówił, że mamy przestać sie przejmować głupotami. Kochał swoje wnuki najbardziej na świecie i zrobiłby wszystko dla naszego dobra. Szkoda, że nie zobaczy z ziemskiej perspektywy wnuczek w białych sukniach, wnuków w garniturach, naszych dzieci a swoich prawnuków. A może z nieba będzie miał lepszy widok na to wszystko.
Dziadku, wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni, a szczególnie Charline, która podziwia Cię, że umiałeś pójść tak wysoko, aż do nieba. Dziekujemy, że tak wiele nas nauczyłeś i zawsze nas wspierałeś. Jedyne, czego żałuję to, że nie zdążyłam Ci powiedzieć, jak bardzo Cię kocham.

17 marca 2016

Mięśnie tu, mięśnie tam, mięśnie wszędzie i w każdej postaci.

Czwartek. Taki zwykły dzień, a wydarzyło się tyle niecodziennych rzeczy. Rano byliśmy z wizytą na AWFiS, gdzie mali gimnastycy na każdym kroku, skoku i podporze przypominali nam jak bardzo jesteśmy niesprawni i jak słabe mamy mięśnie. Mimo wszystko miło było, gdy mieli się przed kim pokazać, zebrać oklaski i poczuć ogromny szacun z naszej strony.
Kolejna, do tej pory nieznana mi rzecz, to preparaty miękkie na ćwiczeniach prosektoryjnych. Na początku trochę ciężko było się przyzwyczaić do tego, że obok pod prześcieradłem leży człowiek, przede mną wyizolowane kończyny, a gdzieś dalej pływają oczy. Ale chyba najtrudniej było mi zaakceptować specyficzny sposób traktowania "preparatu", bo wszyscy spodziewaliśmy się jednak trochę delikatniejszych metod. Niestety, obawiam się, że mój organizm może się nie przyzwyczaić do formaliny, która strasznie gryzie w oczy i powoduje zawroty głowy. Jak dla mnie, mimo wszystko, taki sposób nauki powinien być możliwy na każdej tego typu uczelni. Tylko kto by chciał być takim preparatem? Bo ja na pewno nie...

16 lutego 2016

Nie umiem zabijać.

Ferie, ferie i po feriach... były super, szczególnie gdy mogłam spędzić trochę czasu z bliskimi. W każdy weekend byłam w Olsztynie, a w ostatni dzień wolnego wybraliśmy się rodzinnie na koncert Jarosława Chojnackiego, a później na kolację (Dziękuję za każdą miłą chwilę). A resztę dni przesiedziałam w domu lub u dziadków, ale ile tak  można? Chciałam już wracać na uczelnię, bo miałam wrażenie, że w domu marnuję czas. Wróciłam i właściwie dużo się nie zmieniło, jestem dziś w domu od 11 i nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić... muszę sobie znaleźć zajęcie, bo chyba oszaleję.