Przejdź do głównej zawartości

Posty

1461 dni.

Dziś mija czwarty rok cudownej miłości!
Mówi się, że czwarty rok jest najtrudniejszy. W naszym wypadku trafiło na najcięższy okres studiów, dlatego nie było łatwo, ale jakoś daliśmy radę. Czy coś się zmieniło przez ten rok? Mamy trochę mniej czasu dla siebie nawzajem, dlatego też jeszcze bardziej musimy się starać, czasami się na siebie wściekamy, ale nie potrafimy się długo gniewać, jesteśmy może trochę bardziej dojrzali, otwarci, nadal troszczymy się o siebie w zdrowiu i chorobie, cieszymy się wspólną codziennością i wiemy, że zawsze możemy na siebie liczyć. Dziękuję Ci za kolejny niesamowity rok :*
Najnowsze posty

Witaj 2017!

Baaardzo dawno mnie tu nie było, ale wreszcie się zebrałam i postanowiłam podsumować miniony rok 2016. To był dość trudny rok, nie tylko dla mnie. Straciłam kilka osób, które przyczyniły się w mniejszym lub większym stopniu do tego, jak wygląda teraz moje życie, moje wartości, moje relacje z innymi. Był to rok pełen ciężkiej pracy nie tylko na studiach, ale również trudnej walki ze swoimi słabościami oraz ciągłych starań, żeby w związku na odległość mimo wszystko było coraz lepiej. Czy się udało? Chyba mogę powiedzieć, że tak, chociaż ze słabościami nie da się wygrać raz na zawsze...

W 2017 nie zamierzam spełniać wielkich postanowień, nie przejdę na restrykcyjną dietę, tylko spróbuje zmieniać nawyki. Nie będę się katować na siłowni, żeby schudnąć 10kg do wakacji, bo siłownia stała się dla mnie przyjemnym oderwaniem od całej reszty świata, a efekty pewnie kiedyś też się pojawią. Nie będę zbyt wiele planowała, bo wiem, że moje plany są nic nie warte, ponieważ rzeczywistość zazwyczaj by…

20!

Dziś skończyła się druga dekada mojego życia. To trochę smutne, ale z tak wspaniałymi ludźmi, którzy mnie otaczają, nawet dorosłość nie jest nudna, ani straszna. 

Wyjątkowy człowiek.

Dziś pożegnamy kogoś, kto czytał zawzięcie tego bloga i zawsze czekał na nowe wpisy.
Wspaniałego Dziadka, który witał wszystkich słowami "cześć brygada!", który zawsze miał dla nas cukierka w kieszeni, albo jabłka suszone nazywane przez Niego "gumą". Jadąc rowerem oznajmiał swoją obecność charakterystycznym dźwiękiem dzwonka, a kiedy byłam mała woził mnie na ramie swojego roweru. Z moim bratem chodził łapać pasikoniki. Zawsze przychodził do nas na Teleexpress kiedy babcia szła do kościoła. Matematyka (zaraz po babci) była Jego drugą miłością, ciągle prowadził jakieś statystyki, obliczał dni, godziny i sekundy naszego życia, wszystko musiało być równo odliczone i wyznaczone co do centymetra. Czytał bardzo dużo książek, a "Konopielka" już zawsze będzie mi się z Nim kojarzyła i obiecuję, że wreszcie przeczytam ją do końca. Umiał połączyć milion czynności w jednym momencie, komputer, telewizor, książka i kolacja to nie było dla Niego wyzwanie. Często się wzr…

Tak wiele myśli, tak mało słów.

Kiedy czytam post który napisałam prawie dokładnie rok temu, mam ochotę dziś napisać to samo, ale dodać jeszcze mnóstwo wdzięczności, wspomnień i zmienić "2 lata" na "3 lata" (szkoda, że 3 jest nieparzyste, ale jakoś to wytrzymam), bo właśnie dziś nadszedł ten radosny dzień, w którym mogę podziękować za kolejny rok z Tobą. 
Nie wiem jak potoczyłoby się nasze życie, gdybyśmy się nigdy nie spotkali, ale nie chcę dziś o tym myśleć. 
Nie chcę też wspominać tych smutnych samotnych wieczorów z kubkiem herbaty. Wolę pomyśleć o tych przy lampce wina, wielkiej pizzy i lodach wiśniowych.
Nieważne są też noce spędzone sam na sam z bólem głowy, gdy mogę się pochwalić, że dzięki Tobie pierwszy raz w życiu wyzdrowiałam w jeden dzień, bo nie pozwoliłeś mi wyjść spod kołdry.
Kiedy myślę o chwilach, w których najbardziej się stresowałam (matura i takie tam), szczerze Ci współczuję, że musiałeś słuchać tych moich narzekań i znosić moje zmienne nastroje. Chociaż właściwie, to nie musiałe…

I`m coming back

Przepraszam wszystkich, którzy śledzą tu moje wpisy, za moją bardzo długą nieobecność. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie ale postaram sie teraz trochę ogarnąć i pisac w miarę możliwości.
Co się wydarzyło przez ten czas? Właściwie nie dużo, zdążyłam się przeprowadzić, pójść na kilka imprez, nie raz się zezłościć, zasmucić, ale też zachwycić czy śpiewać ze szczęścia. Po tylu godzinach na basenie jeszcze się nie utopiłam, skończyłam przygodę z gimnastyką nie łamiąc żadnej kości i ostatecznie zaliczając wszystko włącznie ze znienawidzonym skokiem przez skrzynię, zaliczyłam jeszcze kilka przedmiotów, napisałam dwa egzaminy i właśnie wracam do domu na zasłużone ferie. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to będą to moje najdłuższe ferie zimowe w życiu. Już nie mogę się doczekać spania do późna, braku stresu i robienia wszystkiego tylko i wyłącznie dla przyjemności.Pozdrawiam wszystkich wiernych fanów z pięknego Biskupca :*

Nowe życie

Jak sam tytuł wskazuje, powoli wkraczam w nowe życie. Nowe miasto,  mieszkanie, środowisko, nowe wyzwania, nowe znajomości, nowe problemy, nowe zajęcia, dieta, siłownia, może chór. A to wszystko zacznie się już za niecałe dwa tygodnie. Jestem jednocześnie podekscytowana i przerażona, bo jednak trochę boję się nowych rzeczy. Nie mam pojęcia czego się spodziewać, ale co ma być to będzie. Gdańsku, przybywam!